Pracowity tydzień

by - sierpnia 07, 2010

Calutki tydzień był bardzo pracowity, ale niestety większością moich "dzieł" nie mogę się jeszcze pochwalić...nadal lakieruję, szlifuję, lakieruję, bielę i ozdabiam:) Jak ja to polubiłam, przy tym na prawdę odpoczywam i zapominam o wszystkim...

Na swoją kolej czekają drewniane zabawki, świeczniki-brzydactwa (czym ja mogę usunąć z nich silikon?), robią się arabeskowe podkładki na stół, misa ozdobna, butelki na nalewki i oleje, skrzynia na "narzędzia pracy"...

Tymczasem zagościła u mnie lawenda, część bezwstydnie podwędzoną mamie z ogródka już zasuszyłam i spakowałam do woreczka z organzy, gdzie tymczasowo poczeka na swoją docelową haftowaną podusię, a część cieszy zmysły powonienia i wzroku na tarasie...jak ona pięknie pachnie...






Dziś będziemy się gościć, więc już trzeci raz w tym tygodniu robię sernik na zimno - oczywiście z przepisu dorotus - w oryginale z toblerone, u mnie wersja zmodyfikowana - z czekoladą biało-czarną (kawową) i nutką kokosa...mam nadzieję, że tym razem uda mi się go sfotografować przed pochłonięciem, bo do tej pory moje starania spełzały na niczym:)

Przy okazji porannych zakupów w markecie na "K" upolowałam śliczny porcelanowy moździerz za grosze, który od razu zagościł na kuchennej półeczce, obok podarowanych słodkich cudeniek - chorwackiego miodku i słodkich pałeczek z brązowego cukru do herbaty, które znalazły bezpieczne schronienie przed wszędobylskim kurzem w zdobycznym słoiku:)




Uciekam poczynić przygotowania do grilla, w Wam życzę udanego weekendu!

You May Also Like

4 comments

ETYKIETY