2017/02/16

BLOGER I RYBY GŁOSU NIE MAJĄ?

 Bloguję od niemal siedmiu lat. Nie znacie mnie od wczoraj i jeśli od czasu do czasu tu zaglądacie (z czego się bardzo cieszę) to wiecie, że tego bloga nie da się zaszufladkować w kategorii „diy” „wnętrzarski”, „parentingowy” czy „kulinarny”.

Pod ostatnim postem  WSTYD MI zalała mnie fala komentarzy. W mediach społecznościowych  rozgorzała gorąca dyskusja – i cieszę się, że tak się stało. Wiele osób wyraziło słowa poparcia, wiele też  napisało, bym zajęła się swoimi drewienkami, że na polityce i religii się nie znam i g*** wiem,  katoliczka ze mnie żadna, że jak każda ostatnio celebrytka (no to ubawiło mnie setnie, do łez wręcz) wywnętrzam się publicznie, a poza tym to od kiedy interesuję się tym co się dzieje w kraju i skoro jestem tylko blogerką wnętrzarską. Lepiej niech siedzę cicho i piszę o tym swoim dizajnie, a ważne sprawy zostawię wiedzącym lepiej, bardziej, mocniej.


 Jeśli jeszcze do niedawna choć przez chwilę zastanawiałam się przed publikacją własnych poglądów to ostatnie wydarzenia wyleczyły mnie z tej przypadłości całkowicie. 

It’s a miracle!


Być może część z Was po przeczytaniu tego posta się obrazi, odejdzie i nigdy nie wróci. Godzę się na to. Godzę się, ponieważ 

tak samo jak mam świadomość, że bez czytelników bloger nie istnieje, tak samo mam świadomość tego, że nigdy nie zrezygnuję z własnych poglądów w obawie przed utratą czytelników właśnie.



2017/02/07

WSTYD MI - O CHRZEŚCIJAŃSTWIE W POLSCE SŁÓW KILKA

Obiecałam sobie z Nowym Rokiem, że odcinam się od świata polityki, wszystkich tych utarczek, sporów i brudnych zagrań. Już nie oglądam telewizji, bo szkoda mi na nią czasu i nerwów. Słucham jednak radia. Niezmiennie od lat radiowej Trójki.
Słuchałam rano, gdy pogarda dla drugiego człowieka wylewała się z ust wykształconego i ponoć bogobojnego gościa programu porannego. Słucham w południe, jak zawsze. Temat - czy Polska powinna przyjąć dzieci z Syrii?
I jad, strach, wrogość, niezrozumienie - wszystko to pod maską religii i wiary chrześcijańskiej.

I nareszcie komentarz słuchaczki pod koniec

"Wstyd mi, że jestem Chrześcijanką w tym kraju.
Jesteśmy chrześcijanami od wieszania krzyży(...)"

I TAK, TAK! Jak bardzo się zgadzam!

Coś znów pękło i zamiast zaplanowanej pilnej pracy siedzę i smaruję te słowa. Bo mam tak serdecznie dość.



Dawniej machano szabelką. Dziś macha się krzyżem. W niedzielę stoją w pierwszej ławce z dłońmi złożonymi jak na I Komunii. W poniedziałek pełni zawiści, strachu, zazdrości przepychają się łokciami i idą po trupach. Tacy mali. Tacy żałośni.


2017/01/19

HYGGE.

Zachwycamy się HYGGE, a nie dostrzegamy szczęścia.


Ja, przekorny duch, nie znoszę gdy się mnie do czegoś usilnie namawia. Sagę Millenium przeczytałam po niemal po ośmiu latach od wielkiego boomu. Podobnie z sagą Zmierzch. Bo lubię mieć czysty obraz i pogląd na "hity", nie napędzany rozdmuchaną kampanią w mediach.

Nie znajdziesz przepisu na szczęście w książce, w innym kraju, w blasku świec. Znajdziesz je w sobie, w balansie pomiędzy tym co masz, a tym co chcesz mieć. Dostrzeż to wreszcie, bo może właśnie w tej chwili trwa Twoje HYGGE, a Ty nic o tym nie wiesz i czekasz aż dojdzie przesyłka z kocem i świecami? Zapraszam na www.any-blog.pl


O HYGGE mogłam już przeczytać, usłyszeć i oglądnąć chyba wszystko. Na blogach, w gazetach i telewizji. Być może się mylę, nie znając treści książki, ale receptę na szczęście spłyciliśmy do ciepłych skarpet, świeczek i kubka gorącej herbaty.

Jak możemy zdefiniować szczęście, skoro dla każdego z nas oznacza ono coś innego?


Dla mnie to zapach w zgięciu szyi dziecka, które mocno się do mnie przytula, choć wcześniej zrobiło mi karczemną awanturę.
To ulubiony utwór w radio, który mogę sobie wyśpiewać zdzierając gardło.
To duszny zapach drewna gdy wchodzę do mojego warsztatu.
To poranek bez awantury o niepasującą skarpetkę.
To zlew bez garów gdy wracam zrelaksowana po jodze.

Dla Ciebie też?

2017/01/12

AKCJA REANIMACJA czyli historia pewnego stołka

W każdym domu jest mebel, który "widział" wiele. Jest tam od lat, czasem dziesiątek lat. Patrzył jak dorastamy, służył naszym dzieciom. Aż wreszcie wylądował w ciemnym kącie, na strychu czy w piwnicy. Żal wyrzucić, a użyć już się nie da. Bo brzydki, bo zniszczony, bo się chwieje.


jak odnowić stary mebel, meble z historią, akcja reanimacja na www.any-blog.pl

Jest i w moim domu pewien mebelek, niewielki i niepozorny, w którym zaklęta jest masa wspomnień.
To mebelek, który zrobił mój dziadek Stefan dla swojego małego synka - mojego taty. Stołeczek, taboret, podnóżek?
Dla nas to POTETEK. Nie pytajcie dlaczego, skąd taka nazwa. Po prostu POTETEK.

2016/12/31

WAŻNE SĄ TYLKO TE DNI, KTÓRYCH JESZCZE NIE ZNAMY

Dziś ostatni dzień starego roku.
Dla większości z nas czas podsumowań, spojrzenia wstecz na ostatnie dwanaście miesięcy, może trochę rozpamiętywania, myślenia "co by było gdyby...". 


Co mogłam zrobić inaczej?
Czego nie zdążyłam? A co się udało?


Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy. Szczęśliwego Nowego roku 2017 życzy Ana.


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka